Tagi

, ,

Tak jak tapas, gitara, flamenco i corrida są symbolami południa, sider bez wątpienia jest znakiem rozpoznawczym północy. Jego zapach unosi się na ulicach, na restauracyjnych stolikach, od wczesnych godzin porannych mnożą się puste butelki, kelnerzy prężą się, żeby nalewać jak najbardziej malowniczo, a każdy, nawet najmniejszy sklep informuje „Hay sidra” – no bo jak mogłoby nie być ?

Ale po kolei. Sider jest napojem alkoholowym, wykonanym  z soku ze sfermentowanych jabłek, o zawartości alkoholu od 4 do 8%. Samo slowo „sider” pochodzi od łacińskiego sidere, które to słowo z  kolei wzięło początek od hebrajskiego “shekar”, oznaczającego odurzający napój.  Pierwsze zachowane wzmianki o sadach jabłkowych,  w których widoczne jest odniesienie do sidru  pochodzą z VIII wieku. Pojawiają się w dokumencie wspominającym założenie klasztoru w Tinéu, który zobowiązuje się świadczyć usługi „sidere si potest esse” ( w wolnym tłumaczeniu – sider, jeśli jest taka możliwość 😉

Aktualnie, według statystyk – przeciętny Hiszpan wypija rocznie około 45 litrów sidru, co oznacza, że mieszkańcy północy, a zwłaszcza Asturii,  piją go wiele, wiele więcej. Na przykład w Andaluzji sider jest znany, ale w ogóle nie popularny, i choć możliwy do znalezienia w supermarkecie, to w lokalach jest  z tym o wiele większy problem.

Jednak w tradycji związanej z sidrem, najciekawszy (według mnie) jest sposób jego podawania.  Bowiem sidru w Asturii nikt nie nalewa bezpośrednio do szklanki, ale towarzyszy temu cały rytuał – unosi się butelkę wysoko, ponad głowę i nalewa do szklanki znajdującej się mniej więcej na wysokości pasa. Kontakt sidru z powietrzem pomaga wydobyć jego smak. Robią tak wszyscy, a kelnerzy, zgrabnie biegając od stolika do stolika, nalewają z zamkniętymi oczami ( na moje pytanie dlaczego te oczy zamykają, zawsze padała odpowiedź Bo tak łatwiej).  Ponadto, nalewa się zawsze niewielką ilość napoju, który należy wypić za jednym zamachem, przenigdy nie stawiając szklanki z  zawartością na stole ( ponoć to psuje smak, ale w jaki sposób się nie dowiedziałam). I rzecz jasna, nigdy nie opróżnia się butelki do samego dna – związane jest to znowu z mitologiczną tradycją oddawaniem  ziemi tego, co dała ludziom. Kiedy sider pije się wewnątrz, ponoć w lokalach na podłodze rozsypane są trociny, żeby wchłaniały libacje i odrobiny rozlanego z rozmachem alkoholu.

Nie sposób tego nie polubić, ale trzeba spróbować na miejscu, bo pity na ulicy, która cała nim pachnie – na przykład, Gascona, la calle de la sidra, podczas leniwego wieczoru, smakuje wyśmienicie

Reklamy