Tagi

,

El Rastro jest najpopularniejszym pchlim targiem Madrytu, którego tradycja sięga około pięciu wieków wstecz. Targowisko ma miejsce w każdą niedziele i Święta przez cały rok i rozkłada się na tymczasowych straganach w okolicach Plaza de Cascorro i Ribera de Curtidores, pomiędzy ulicami Calle Embajadores i Ronda de Toledo (bardzo blisko stacji metra La Latina).

Na samym początku trzeba minąć kilkaset stoisk z chińską tandetą i pamiątkami wszelkiej maści, żeby dotrzeć do prawdziwych skarbów. A warto. Można tu dostać wszystko: spódnicę, tłumik, papugę, stare meble, książki, płyty winylowe, drewnianego konika, świecącą figurkę Matki Boskiej, pilota do telewizora, lustro, packę na muchy… Mozna tu spędzić kilka godzin po prostu szwendając się między sprzedawcami, przypatrując ludziom wyławiającym skarby ze sterty dziwnych przedmiotów, przysłuchać prowadzonym  z ożywieniem dyskusjom… Ja wzbogaciłam swoją kolekcję książek o kilka nowych, między innymi Grę w klasy Cortazara i Święto kozła Llosy po śmiesznych cenach.

El Rastro jest jednym  z symboli Madrytu. Nie ma przewodnika, który by o nim nie wspominał. Jest też tematem jednej z piosenek Patxi Andión, który śpiewa  «Una dos y tres / una dos y tres / lo que usted no quiera / para el Rastro es»

Wszystkie ulice pełne są ludzi, jak na zdjęciu poniżej. O el Rastro nie ma co opowiadać, lepiej pooglądać zdjęcia, albo przekonać się samemu 😉

Reklamy