Tagi

, ,

W stolicy Hiszpanii spędziłam jedynie trzy dni, z czego półtora pochłonęło zwiedzanie muzeów i wizyta na Rastro. Resztę czasu spędziłam na powolnym włóczeniu się po mieście, bez żadnych specjalnych punktów, przypatrywaniu się ulicom, mieszkańcom Madrytu i ich zachowaniu. Miasto jest ogromne, nie sposób go poznać biegając od punktu do punktu, zwłaszcza w tak krótkim czasie. Ograniczyłam się wobec tego do centrum, z którego dzielnica La Latina prawdopodobnie jest moją ulubioną.

W Madrycie strasznie podobało mi się oznaczenie ulic. Nazwy napisane są na kafelkach, z rysunkami które je ilustrują. Przypominało mi to klimat południa, Andaluzji z charakterystycznymi dla tego regionu azulejos.

Wspomniana wyżej dzielnica, La Latina ( a także sąsiadujące z nią: Rastro, Lavapies i Embajadores) w przeszłości znane  były jako barios bajos, z tego względu, że zamieszkiwali ją ludzie  z nizin społecznych. Nazwa dzielnicy La Latina pochodzi od pseudonimu Beatriz Galindo, profesorki łaciny i powiernicy królowej Izabeli. Pod koniec XV wieku, nauczycielka ufundowała szpital, w miejscu którego dziś stoi Teatro la Latina. Ulice Meson de Paredes i równoległa do niej Embajadores, to barwny rejon imigrantów, w którym można natrafić na sklepy prowadzone przez chińczyków, stragany z arabskimi słodyczami, herbaciarnie, afrykańczyków sprzedających podróbki ( o dziwo tylko w Madrycie widziałam ich tylko tu, w Oviedą są wszędzie), hinduskie kobiety wystrojone w sari.


W poszukiwaniu innego niż Rastro placu handlowego natrafiłam na budynek nazwany Mercado de San Miguel. Z Zewnątrz przez szybę zauważyłam jedynie owoce, i tłum ludzi, więc weszłam do środka oczekując normalnego mercado, i się zdziwiłam. Bowiem w przepięknym budynku,  o żelaznej konstrukcji, pochodzącej z początków XX wieku, znajduję się wielka restauracja. Miejsce wypełnione jest stoiskami  z jedzeniem, które kupuje się jako tapas, by potem usiąść na jednym ze stolików znajdujących się w środku i zjeść wśród gwaru i tłumu ludzi.

 

 

Oprócz imigrantów i egzotycznego jedzenia, La Latina słynie  z ogromnej ilości barów i restauracji. Niektóre uliczki są tak wypełnione ludźmi, że nie sposób przez nie przejść. A oprócz barów, w całej dzielnicy znalazłam mnóstwo niesamowitych graffitii, naklejek na ścianach, rysunków na ulicach. O wiele więcej niż w każdym innym miejscu w Madrycie.

cdn… 😉