Tagi

,

Ze wszystkich lokali w Madrycie, które widziałam, i  z zewnątrz i od środka, największym hitem jest dla mnie Museo de Jamón. Za pierwszym razem, gdy to Museo zobaczyłam, byłam przekonana, że to kolejny sklep specjalizujący się w sprzedaży jakże popularnych  w całej Hiszpanii jamonów. Kiedy zobaczyłam kolejne, na innej już ulicy, nieśmiało ( jak na wegetarianina przystało) zaglądnęłam do środka. Wtedy okazało się, że oprócz sklepu jest tu też knajpa. W dodatku prawie zawsze wypełniona po brzegi ludźmi. W końcu nie w każdym miejscu  w Madrycie można coś zjeść i wypić za euro 😉 Museo de Jamón powstało w 1978 roku, a założyli go bracia Don Luis i Don Francisco Muoz Heras, a pierwszy otwarty lokal znajdował się w okolicy Museo del Prado (nazwę zawdzięcza po części swojemu położeniu, pomiędzy Museo del PRado  i Museo del Aire). Na fali popularności pierwszego, zaczęto otwierać kolejne filie, i tym sposobem Museo de Jamón obecnie, ma 12 lokali w całym Madrycie. Miejsce ma niesamowity klimat, jest hałaśliwe, ludzie przy barze przekrzykują się, zamawiając kolejne porcje, a kelnerzy uwijają się pośrodku. A dookoła, ze wszystkich ścian zwisają malowniczo dojrzewające szynki, roztaczając specyficzny zapach…

Lokali, jak pisałam wcześniej jest tak dużo, że przyprawiają o zawrót głowy. W dodatku większość z nich zachęca wyglądem zewnętrznym żeby zajrzeć do środka, choć na chwilkę. I myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie: są bary irlandzkie, są takie, które swoim wyglądem przypominają Andaluzję, są takie, które wyglądają jak świątynia corridy ( gdzie całe ściany wypełnione są plakatami, zdjęciami torreadorów a nad barem posępnym wzrokiem spogląda na klientów bycza głowa), są maleńkie kawiarnie, i mikroskopijne bary z 3 stołkami przy barze, wciśnięte w poboczne uliczki, o których istnieniu wiedzą tylko mieszkańcy Madrytu, ale turyści, którzy zgubili drogę.

Natrafiłam też na sklep ze słodyczami La Gourmande Cure, jak się potem okazało dość znany na świecie. Niemniej jednak był to najpiękniejszy sklep z cukierkami, czekoladami, ciasteczkami i innymi pysznościami jaki w życiu widziałam. Wszystko w pastelowych kolorach, jak marzenia pięciolatki.

cdn… 😉

Reklamy