Tagi

, ,

Poza wszystkimi ciekawostkami kulinarnymi i artystycznymi, o których pisałam poprzednio, Madryt to także wspaniałe budynki i parki. Nie znajdziemy tu za wiele wąskich uliczek, tak charakterystycznych dla innych miast, które widziałam do tej pory, za to podczas spaceru można podziwiać ślady monumentalnej sztuki oraz pomnimi potęgi wielkich władców w obrębie starego miasta.

Stolica Hiszpanii to jedno z najstarszych miast na naszym kontynencie. Jego początki sięgają już czasów panowania Starożytnego Imperium Rzymskiego. W tamtym okresie bowiem założono pierwszą osadę nad rzeką Manzanares (II wiek p.n.e.).

Pierwsza wzmianka o mieście, powstałym wokół mauretańskiego zamku Madżrid, pochodzi z X w. Zdobyty w 939 przez króla aragońskiego Ramira II, następnie odbity przez Maurów i w 1083 ostatecznie przejęty przez króla kastylijskiego Alfonsa IV. Prawa miejskie w 1118. Osada rozwijająca się przy fortecy przyczyniła się do powstania miasta. Jednak przez pierwsze pięć wieków miasto nie miało większego znaczenia. Okres wzrostu znaczenia miasta jako ośrodka handlowego rozpoczął się w XVI wieku.

W 1561 po dokonaniu rozbudowy Alcazaru, król Filip II przeniósł stolicę kraju z Toledo do Madrytu. Następnie rozpoczęto (1563) budowę El Escorial ( do którego tym razem nie miałam czasu pojechać), położonego niedaleko od Madrytu zespołu pałacowego.Miasto wkrótce stało się największym ośrodkiem handlowym i gospodarczym kraju. W XVII wieku zostało znacznie rozbudowane i unowocześnione, a w wieku XIX Madryt był stolicą pierwszej Republiki Hiszpańskiej.W okresie wojny domowej (1936-1939) Madryt był jednym z głównych ośrodków sił republikańskich. Obie strony toczyły o niego ciężkie walki. Wobec zagrożenia rząd republikański z czasem przeniósł się do Walencji. W marcu 1939 roku został  zajęty przez wojska generała Franco. Po II wojnie światowej  nastąpił szybki wzrost i rozbudowa miasta.

Tyle jeśli chodzi o skrótową historię. Spacer po monumentalnej części miasta zaczęłam od najstarszej części Madrytu ( która nota bene znajduje się zaraz koło mojej ulubionej jak dotąd dzielnicy La Latina), która często nazywana jest „Madrid de los Austrias” – Madryt Habsburgów, bo najbardziej spektakularne zabytki w obrębie starego miasta należą do dorobku habsburskiej dynastii. Wśród nich znajduje się otoczona arkadami Plaza Mayor. Przez długie lata swojego istnienia plac nosił nazwę Plaza del Arrabal i pełnił funkcję targowiska miejskiego. Kiedy Madryt został ogłoszony stolicą Hiszpanii, na zlecenie Filipa II plac miał zostać przekształcony w najbardziej reprezentatywny, centralny punkt miasta, wtedy też wzniesiona została Casa de  la Panadería , uwieńczona dwiema strzelistymi wieżyczkami. Reszta została ukończona za panowania Filipa III, którego pomnik został przetransportowany w zeszłym stuleciu  z Casa de Campo i na Plaza Mayor znajduje się do dziś. Plaza Mayor nie uniknęła przez wieki innowacji architektonicznych, a na początku XX wieku władze miasta zafundowały lifting większości budynków, czego efektem są kiczowate skądinąd malowidła zdobiące fasadę Casa de Panadería.
Przez stulecia plac był areną najgorętszych wydarzeń w Madrycie – odbywały się tu koronację, ważne uroczystości, celebrowało  karnawał, miała miejsce korrida, premiery teatralne, ale też egzekucje i procesy inkwizycyjne. Dzisiaj Plaza Mayor to magnes na turystów, którzy spędzają popołudnia w okolicznych knajpach , kupują pamiątki w sklepach pod arkadami albo pozują karykaturzystom. Rynek jak każdy inny 😉

Niedaleko Plaza Mayor, znajduje się ponoć pełen przepychu Palacio Real, wizytówka Madrytu. Pomimo swojej nazwy, rezydencja jest miejscem pobytu rodziny królewskiej jedynie kilka razy do roku, gdyż na co dzień zajmują oni o wiele skromniejszy Palacio de la Zarzuela na obrzeżach miasta. Budowę pałącu zlecił Filip V, który po pożarze Alcazaru Habsburgów w 1734 roku stracił dach nad głową. Zaprojektowany w stylu baroku ( który odpowiadał gustom dynastii Burbonów) przez włoskiego architekta Filippo Juvarę, który jednak umarł przed rozpoczęciem prac budowlanych. Wnętrza i otoczenie utrzymane w stylu rokoko i klasycystycznym. Wnętrz nie widziałam, nie miałam na to czasu ( ochoty zresztą troszkę też), ale  z tego co wyczytałam,  w pomieszczeniach pałacu znajduje się między innymi kolecja gobelinów, obrazów (  w tym kilka autorstwa Goi), królewska zbrojownia. Może następnym razem 😉

Wokół murów pałacowych, skonstruowanych z białego kamienia i granitu, leżą zielone przestrzenie. Na północy znajdują się Jardines de Sabatini, ogrody  nazwane tak na cześć włoskiego architekta, który zaprojektował między innymi stajnie królewskie . W ogrodach utrzymanych w stylu neoklasycystycznym odnaleźć można symetrycznie przystrzyżone żywopłoty, zielone labirynty, fontanny i rzeźby hiszpańskich władców. A tu i ówdzie biegają dzieciaki, ktoś czyta gazetę na ławce w cieniu, albo przechadza się powoli zadbanymi alejkami. 

pomnik Don Kichote, znajdujący się niedaleko Palacio Real

Jesień w Parque del Retiro

Park znajdujący się w samym sercu miasta, niedaleko Museo del Prado. Ogrody zajmujące powierzchnię 120ha, po raz pierwszy zostały udostępnione mieszkańcom Madrytu na życzenie Karola III w 1767 roku. Od tego czasu El Retiro zajmuje szczególne miejsce w sercach madrileños, co łatwo można zaobserwować w niedzielne przedpołudnia, ale także w każdy inny, pogodny dzień.  W parku zobaczyć można rowerzystów, staruszków pochylonych nad partią szachów, tłumy rozbawionych ( i rozdartych) dzieciaków, właścicieli psów, ulicznych grajków, sprzedawców wszystkiego: od tradycyjnych wafli po kiczowate obrazki.

W parku znajdują się ciekawe budynki, jak Palacio de Cristal ( obecnie zamknięte i remontowane), czy Palacio de Velazquez, oraz Pomnik Alfonsa XII znajdujący się w centrum parku, nad sadzawką, po której w ładne dni pływają ludzie  w wynajętych łódkach.

Palacio de Cristal

Pomnik Alfonsa XII

Jedną z największych ciekawostek parku jest niewątpliwie prawdopodobnie jedyny na świecie pomnik Lucyfera, utrwalonego w momencie wygnania z raju. Statua zlokalizowana jest na południe od Palacio de Cristal, znana jako Angel Caído. W 1995 roku hiszpańscy filmowcy zaangażowali ją do filmy „El udía de bestia” w reżyserii  Álexa de la Iglesia, opowiadającej o szatanie, który pojawia się w stolicy w pierwszy dzień świąt ( filmu nie widziałam, ale mam na dysku i szykuję się do zobaczenia, mimo, że ma kiepskie recenzje 😉 )

Zobaczyć w Madrycie więcej nie zdołałam. Też dlatego, że mi się nie spieszyło, tylko powoli, w swoim tempie chłonęłam miasto. Na pewno tu wrócę, w końcu tyle pozostało.. Toledo, El Escorial, inne dzielnice wielkiego miasta.

Reklamy