Tagi

, , , ,

Czas w Hiszpanii leci szybko, więc nim się obejrzałam nadszedł listopad. Póki co jesień w Asturii jest piękna, kolorowa i słoneczna, nie tak jak mi opowiadano, że nieustannie pada. Deszcz pojawia się od czasu do czasu, żeby minąć po jakiejś godzinie lub dwóch pozostawiając po sobie tęczę. Pogodzie dziwią się lokalsi – mówią za każdym razem, że jest to nieprawdopodobne, że powinno padać i koniec. Słyszałam nawet zabawną historię związaną z deszczem, a raczej jego brakiem od pewnego faceta poznanego na spotkaniu Couch surfingowym. Mówił, że razem z rodzicami odwiedzał Galicję, i pogoda była piękna więc jego mama zaczęła robić zdjęcia. Wtem podbiegł do nich oburzony galicyjczyk i powiedział, że nie robi się zdjęć w taką pogodę, bo ona nie jest naturalna dla tego regionu. Galicję trzeba oglądać w deszczu. I koniec. 😉

Ale wracając do listopada. Na początek jesieni przypada Fiesta de Todos los Santos, czyli nasz polski Dzień Zmarłych, oraz poprzedzający go Halloween. Wydawało mi się, że świętowanie tego importowanego z USA dnia w Hiszpanii jest popularne, a jednak nie. Okazało się, że tylko niektórzy Hiszpanie to święto celebrują. I to głównie Ci, którzy mają dzieci. Co wtedy robią? To samo co w amerykńskich filmach: kupują dynie, wycinają w nich buźki,  i potem wkładają do środka świeczki. Dzieciom organizuje się piżamowe przyjęcia, na które przebierają za rozmaite straszydła. Dorośli czasem też. Ponoć dzieciaki chodzą po ulicach, prosząc o słodycze, ale nie chce mi się w to wierzyć 😉

Sama Fiesta de Todos los Santos, jest zwykłym dniem, kiedy Hiszpanie idą odwiedzić groby, a pod marketami w centrum sprzedaje się chryzantemy. Nie ma tłumów ludzi jak u nas, nie ma łun  od zapalonych świeczek nad cmentarzami. Ot, dzień jak co dzień, tyle że wolny.

W listopadzie zaczyna się robić zimno (ponoć), i istnieją związane z tym popularne powiedzenia, jak:

 “Por todos los Santos, la nieve en los altos”.  

(Na dzień wszystkich świętych pada śnieg w górach)

“De Santos a Navidad, o llover o helar”.

(Od Wszystkich świętych aż do Bożego Narodzenia albo pada, albo jest mróz)

Typowym za to deserem hiszpańskim ( choć najpopularniejszym w Asturii, Kastylii i Leon, oraz okolicach Madrytu), w trakcie Fiesta de Todos los Santos są tak zwane Huesos de santo (Kości świętego) i Buñuelos de viento (Pączki bez nadzienia).  Huesos de santo są deserem przygotowanym z białego marcepanu, wyglądają jak długie rurki, a w środku mają marcepan innego koloru ( dlatego przypominają kości ze szpikiem, pomysłowe). Początki tradycji związanej  z tym deserem datuje się na XVII wiek, choć marcepan znany był dużo wcześniej w Andaluzji. Bardzo dobre i bardzo słodkie. Buñuelos de viento są prawie takie same jak nasze pączki z okazji tłustego czwartku, tylko mniejsze. I mimo swojej nazwy zazwyczaj mają nadzienie – kremowo, czekoladowe, waniliowe etc. Te  z kolei początek mają z innego źródła – początkowo wytwarzali owe pączki Żydzi Sefardyjscy, od X wieku  z okazji Chanuki, i nazywali je bimuelos. Zaimportowanie tego dania zainicjowali chrześcijanie, a same pączki stały się bardzo popularne w Madrycie ( prawie tak jak churros). Z buñuelos związana jest jeszcze inna tradycja,  tym razem na Majorce – tam, 21 października przypada Día de las Vírgenes (dzień kobiet), i  z tej okazji męźczyźni dają kobietom goździki, a one odwdzięczają się zapraszając na te właśnie pączki 😉 Ponoć zakochani chłopcy w nocy wyśpiewują serenady pod oknami wybranek, oczekują na słodycze.

Wracając do Asturii. O wiele popularniejsza niż Halloween jest celebrowanie Fiesta de las castañas lub Fiesta del Magüestu, Amagüesto y fornaos. To  święto odbywa się każdego roku, przez okres całego listopada, i świętuje się je  w każdym prawie mieście i miasteczku, ale nie jednocześnie. Z racji, że jesień jest porą roku związaną ze zbiorem owoców, wraz z jesienią nadchodzi pora kasztanów. Ludzie spotykają się, pieką kasztany, i jedzą je popijając sidra dulce ( odmiana sidra, tylko bezalkoholowa). Bardzo często towarzyszą temu tradycyjna muzyka, grana na dudach, śpiewy i tańce. Z racji, że jest początek listopada, na żadną się jeszcze nie załapałam, ale mam  w najbliższych planach, bo zapowiada się smacznie i ciekawie 😉

Reklamy