Tagi

, , , ,

Ostatnie dwa weekendy spędziłam w Oviedo, więc nie bardzo mam jak opowiadać  o kolejnych etapach podboju Hiszpanii. Nie znaczy to jednak, że nie ma o czym pisać o ogóle, co to to nie 😉 Przez przypadek dzisiaj trafiłam na jedne z pierwszych zrobionych tutaj zdjęć, z lokalnego święta Día de Asturias. I z uśmiechem przypomniałam sobie, jak wielkim zaskoczeniem było dla mnie pierwsze spotkanie z asturiańskim folklorem. Bo generalnie hiszpański folklor kojarzy nam się, chcąc czy nie chcąc z flamenco, kastanietami, kobietami o głębokim, czasem niemal lamentującym głosie, które wytupują rytm melodii  i tańczą sevillany, tangosy, bulerie. Kojarzy nam się z klaskaniem, i często z radosnymi fiestami.

A tutaj jest ciut inaczej. Bo podczas tradycyjnej fiesty czy odpustu nie usłyszymy raczej gitary, tylko dudy, najbardziej charakterystyczny instrument północy. Towarzyszą one większości tańców i pieśni, a wtórują mu niejednokrotnie klarnet, bęben i akordeon. Pojawiają się też kastaniety, ale nie zawsze. Nie słychać ich tak jak na południu, są często raczej elementem stroju niż instrumentem muzycznym. Kiedy pierwszy raz błądząc ulicami Oviedo usłyszałam dudy, stanęłam osłupiała, i pomyślałam, „Co to do cholery jest?„, potem pobiegłam w miejsce z którego pochodził dźwięk, i moim oczom ukazała się grupa osób w tradycyjnych strojach ( i wcale nie były to falbaniaste kiecki znane mi  z Sevilli i wszelkim flamenco pochodnych wystąpień).

Ów tradycyjny ubiór jest tak odmienny od tego, co jest mi znane, że warto o nim napisać kilka słów, od butów zaczynając. Obuwie bowiem, i męskie i kobiece jest prawie takie samo. Tracycyjnym i historycznym rodzajem we wszystkich regionach Asturii są drewniaki (madreñas) wykonane ręcznie z drewna. Kobiety ubierają także inny buty, wiązane wstążkami,  z koronkowymi wstawkami, wykonane z  owczej skóry, które mogą być w rożnych kolorach, w zależności od regionu czerwone, żółte, białe, niebieskie lub czarne. Kolejną charakterystyczną rzeczą jest bardzo szeroka spódnica ( la saya), wykonana  z wełny w różnych kolorach, przyozdobiona wstążkami. Jednak sama spódnica nie wystarcza – każda kobieta, pod tą zewnętrzną bogato zdobioną kiecą ma również liczne halki (el refajo), które miały po prostu ładniej wyglądać w tańcu ( kiedy spódnica falowała przy obrotach). Następnie kobieta nosi koszulę, na którą wkłada coś w stylu krótkiego gorsetu ( la contilla) w rożnych kolorach, dengue ( nie mam pojęcia jak można to przetłumaczyć), coś  w stylu grubego szala, przykrywającego część pleców, którego końce krzyżują się z przodu. Wykonany także z wełny, często ozdobiony różnymi koralikami, haftami czy frędzlami. Ponadto kobiety noszą także fartuszek, na zakładany na spódnicę (el manteno), czasami  na biodrach zamocowana jest sakiewka na pasku (la flatriquera), a na głowie zazwyczaj noszą chustkę (pañuelo). Mężczyźni też mają specyficzny strój. Zazwyczaj ubrani  w białe koszule, na nich noszą kamizelki ( el chaleco) sięgające aż do pasa, w róznych kolorach. Na to wszystko nałożoną mają chaqueta, wykonaną z sukna, dość krótką, ledwie sięgającą pasa. Następnie spodnie, jak wszelkie części ubioru wykonane z sukna, sięgające do kolan, po zewnętrznych stronach często ściągnięte sznurkami. Tam gdzie kończą się spodnie, tam też zaczynają się skarpetki, podciągnięte do granic możliwości ( czyli prawie do kolan). Panowie noszą także przepaskę ( la faja), najczęściej w kolorze czerwonym, czasami przyozdobioną frędzlami. I na sam koniec la montera picona czyli tradycyjny kapelusz, niezwykle charakterystyczny element asturiańskiego stroju. Spiczasty, wykonany  z sukna, najczęściej w kolorze czarnym, pierwotnie był jedynie czapką, mającą chronić przed zimnem.  Rozpisałam się o tych strojach, a miało być o tańcach. Ale chyba nie da się oddzielić stroju od tradycyjnego tańca. Większość  z nich ma rodzimy charakter,  i są typowe dla określonych regionów Asturii. Jest ich sporo, niektóre są charakterystyczne dla danych świąt, niektóre mniej znane i nie tak popularne. Wspomnę tylko o tych najważniejszych,  nie jestem w końcu specjalistą.

El corri-corri

Jest najstarszym ze wszystkich tańców asturiańskich, który przetrwał do dni dzisiejszych, a jego acharakter jest bez wątpienia rytualny i magiczny. Wykonuje go sześć lub osiem kobiet, odzianych w tradycyjne uniformy, które  w rękach trzymają gałąź lauru. Prowadzone są przez mężczyznę, głównego i jedynego tancerza, tak zwanego bailín, który kręci się wokól nich i zachowuje jak sułtan w haremie. W międzyczasie śpiewaczki, stare kobiety intonują historię miłosną o „Pasterzu i kobiecie-pielgrzymie”, wtórując sobie bębnami i tamburynami. Taniec zaczyna się serią pozdrowień, zaleceń i pokłonów ze strony mężczyzny, a kobiety udają, że nie są nim zainteresowane. Zalotnik naciska, zbliża się do kobiet a one go odrzucają, dzielą się na dwie linię, i przechodzą z jednej strony na drugą. Zalotnik próbuje je ścigać, a one ponownie się łączą. Później następują kolejne obroty, łączenia, a cały taniec kończy się podskokiem zalotnika, który triumfująco panoszy się wśród kobiet.

EL Pericote

Taniec pochodzi  z okolic Llaanes i jego pochodzenie jest prawdopodobnie rytualne. Jego dawna forma posiadała części, które z biegiem czasu utraciła – jedną na samym początku, jako miłosne zaproszenie, i drugą, na końcu, jako podziękowanie za triumf, podczas której tańczyli „zalotnik” i panna ( doncella), kierowani przez trzy stare kobiety,  z których najstarsza znajdowała się w środku, które grały na tamburynach,   w międzyczasie intonując piosenki. Obecnie, taniec wykonuje się  w grupie, składającej się z trójek, którym akompaniują dudy i tamburyn, i jest to taniec dość atrakcyjny wizualnie. Jeden tancerz, jako swego rodzaju mistrz ceremonii, czuwa nad poprawnością tańca. W nie tak odległym czasie, dziewczęta z miasteczka Cué, próbowały wykonywać Pericote niosąc na głowie dzban  z wodą, której nie można było rozlać. Często kobiety ( czasem też mężczyźni) używają podczas tego tańca kastanietów.

La Danza Prima

Taniec asturiański, który łączy w sobie trzy charakterystyczne cechy: jest grupowy ( bierze w nim udział absolutnie każdy kto ma na to ochotę), kolisty (uczestnicy, trzymając się za ręce formują koło, które zwęża się i rozszerza) i chóralny (bez akompaniamentu instrumentów, jeden z tancerzy jest głosem prowadzącym, a reszta po nim powtarza). La danza prima w wielu miejscach  znane jest pod imieniem patrona danej fiesty podczas której się ten taniec wykonuje (danza de San Juan, de San Antonio…). Najczęściej tańczony jest wokół jakiegoś elementu centralnego: drzewa, ogniska, etc.

Na sam koniec jeszcze kilka zdjęć. Wsród nich na pewno jestem w stanie rozróżnić Pericote, co do reszty, przyznaję się bez bicia,sama nie wiem 😉

Reklamy