Tagi

, ,

Ponowna wizyta w stolicy Hiszpanii zaowocowała decyzją o małej wycieczce – do dawnej stolicy, Toledo. Początkowy dylemat – El Escorial czy Toledo, został dość szybko rozwiązany zapewnieniami znajomych, że jeśli miałoby się w Hiszpanii zobaczyć jedno tylko miejsce, to jest nim  z pewnością Toledo, no a widoki z miasta są najpiększniejszymi jakie w życiu można zobaczyć. Jako, że w grudniu dzień jest krótki, a wydostanie się  z Madrytu stopem to wyższa szkołą jazdy, trzeba było się przeprosić z autobusami. Ale warto było na pewno. Zresztą już w autobusie, podsłuchując starszego pana, zapewniającego innych turystów, że na każdym kroku czai się jakiś warty zobaczenia budynek  i zabytek, wiadomo było, że Toledo nie przyniesie rozczarowania.

Strategicznie położenie miasta ( na stromym wzgórzu otoczonym rzeką) wpłynęło na fakt, że już w epoce brązu przodkowie dzisiejszych toledanos wznieśli tutaj pierwsze osady. W pierwszych wiekach n.e  osiedlili się tutaj Rzymianie nadając wzgórzu nazwę Toletum, jednak żołnierze Imperium Romanum już w Vi w. zostali wyparci przez Wizygotów, którzy następnie ulegli potędze Maurów. Pod ich władzą miasto Tulaytulah, jak je wówczas nazywano, urosło do rangi najważniejszego ośrodka w centralnej muzułmańskiej Hiszpanii, gdzie kwitła nauka, sztuka, a pzede wszystkim tolerancja, z której słynęło Toledo także w późniejszych wiekach. w czasach świetności miasta powstały róznież pierwsze zakłady rękodzielnicze, zajmujące się produkcją mieczy i zdobionych noży – ta tradycja rzemieślnicza trwa do dziś, a stal  z toledo jest jedną z najsłynniejszych prawdopodobnie na świecie.

! 1085 roku miasto zostało odbite z rąk Maurów przez króla Alfonsa VI, który jednocześnie ogłosił toledo stolica Kastylii, a także główną siedzibą hiszpańskiego kościoła. Złoty okres w historii miasta przypadł na rządy Alfonsa X (1221-84), prawdziwego humanisty, który potrafił docenić potencjał drzemiący w pokojowej koegzystencji trzech kultur, zwanych też „Kulturami Księgi” (od wspólnych w Starym Testamencie korzeni): Żydów, muzułmanów i chrześcijan. Pod rządami kolejnych władców tradycja tolerancji religijnej i obyczajowej miała się całkiem nieźle, aż do czasów, gdy Królowie Katoliccy, Izabela i Ferdynand II, ostatecznie wygrali rekonkwistę. Wraz z nadejściem fanatycznego katolicyzmu, w kraju pojawiły się nowe reformy, nakazujące mniejszościom zmianę wyznania pod groźbą wydalenia z  kraju. Wielu uczonych  i znakomitych rzemieślników opuściło wtedy granice Hiszpanii – inni nawet po przyjęciu chrztu byli prześladowani i dyskryminowani przez katolików. zjawisko to zapoczątkowało powolny upadek miasta, którego siła leżała właśnie w wielokulturowości. Przeniesienie stolicy do Madrytu przyczyniło się do utraty znaczenia Toledo.

Toledo jest miastem maleńkim, i strasznie trudno zwiedzać go  z mapą. Najprostszym sposobem jest leniwe wędrowanie pomiędzy wąską plątatnią uliczek, a najlepiej się po prostu w nich zgubić, po to, żeby znaleźć kapliczkę w kształcie pawia, w którego środku znajduje się figurka Matki Boskiej, jakiś ozdobny malunek na ścianie czy po prostu ciekawe azulejos. Tajemnica miasta tkwi poza kamiennymi fasadami budynków i skalepami z pamiątkami. Jest nią właśnie duch dawnej torerancji, który doprowadził do skrzyżowania i koegzystencji kultur – wizygockiej, muzułmańskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej. I widać to na każdym kroku. Budynku w stylu przypominającym romański, z elementami mudejar- stylu w sztuce, przypominającego architekturę i dekorację islamską, ale z wyraźnymi wpływami gotyckimi i romańskimi. Zabytków nie sposób wymienić, i robić tego nie będę. Nie wstydzę się też, że nie zobaczyłam połowy z nich, bo natrafiłam na inne cuda.


Mimo, iż Toledo jest maleńkie jak pisałam wcześniej, jest niezwykle skondensowane architektonicznie, i tak naprawdę nie sposób go zwiedzić w jeden dzień. Zamiast więc biegania od miejsca do miejsca, wybrałam włóczenie się uliczkami i zwiedzenie dwóch starych synagog.  Pierwsza z nich  to synagoga Santa Maria la Blanca. Czerwona posadzka, upstrzona gdzie niegdzie azulejos, trzy rzędy białych kolumn, gdzieniegdzie złote malowidła. Jest przykładem tego współistnienia kultur w Toledo. Wzniesiona  w stylu mudejar miała epizody żydowskie, potem przejęta przez chrześcijan, a aktualnie jest jedynie muzeum, którymi opiekują się siostry zakonne  z pobliskiego klasztoru. Niemniej,  niepozorny z zewnątrz budynek, w środku okazuje się perełką.

Druga, synagoga del Transito, wzniesiona w XIV wieku, jest jeszcze piękniejsza od pierwszej.  Zwłaszcza pod względem ornamentyki. Motywy roślinne, napisy arabskie, hebrajskie, łuki, płaskorzeźby  misterna plątanina ornamentów, złocenia. W tym samym miejscu znajduje się też muzeum Żydów Sefardyjskich, z opisami całej ich historii i dość pokaźną ilością eksponatów. Piękne miejsce.

Oprócz zabytków, jak wspomniałam wyżej Toledo słynie z wyrobu stali. I widać to na każdym kroku, i w każdym pamiątkarskim sklepie. Miecze, zbroje, inne rycerskie przyrządy, ale też noże kuchenne 🙂 Poza tym, w Toledo wyrabia się też marcepan, i można go znaleźć w każdym sklepiku ( choć może teraz szcególnie, dlatego, że zbliżają się święta).

Toledo będę wspominać bardzo dobrze, mimo, że przywitało mnie mgłą i jakimiś 5 stopniami ( podczas kiedy w Madrycie w ciągu dnia było około 15), mimo, że ilość sklepów z pamiątkami znacznie przewyższała te, które widziałam w Santiago de Compostela, to jednak jest w tym mieście coś, co sprawia, że łatwo popaść w zachwyt. I mnie się on udzielił, i został do tej pory.

Reklamy