Tagi

, , , ,

Trudno wczuć się w świąteczny czy przedświąteczny nastój, kiedy nie ma śniegu, temperatura nieustannie oscyluje w okolicach 15 stopni. Trudno cieszyć się świętami, jesli nie jest się w swoim cieplutkim polskim domu, w którym przygotowania zaczynają się jakieś dwa tygodnie wcześniej, wszyscy zaczynają sprzątać, gorączkowo myśleć o przygotowaniach, prezentach i wszystkim co  z  tym związane. Aby w jednak nie pozostawać w tyle, w naszym polsko-słowacko-hiszpański domu już od wczoraj pachnie pieczonymi piernikami (które o dziwno się udały, i  z których jestem niewymownie dumna), każde pod nosem podśpiewuje podgłupiaste piosenki typu Let it snow czy All I want for Christmas is you. Nie będzie w tym roku uszek, bo kiszona kapusta jest nieosiągalna, nie będzie też kutii czy makowca ( mak to w końcu narkotyki 😉 ). Ale za to jest już spora ilość piernika, robi się barszcz i będzie…. alternatywnie. Co prawda jedną wigilię międzynarodową już zaliczyłam, z mnóstwem jedzenia, oglądaniem Kevina ( więc jest jak najbardziej ważna) i śpiewaniem świątecznych piosenek we wszelkich znanych językach 😉 Kolejna już niedługo.

To co jest jednak w domu to jedno. Postanowiłam powłóczyć się wieczorową porą po oviedowskich ulicach w poszukiwaniu śladów gorączki przedświątecznej. I miałam nosa – bo poszłam  w stronę tych bardziej handlowych ulic. I nie rozczarowałam się – na każdej wystawie Mikołaj czy jakiś inny cudak w czerwonej czapce, bombki, kokardki. Nad ulicami porozwieszane są dekoracje, które dopiero w nocy wyglądały ładnie ( nie jak zwitek kabli o nieokreślonym kształcie, bo takim wyglądem straszą w ciągu dnia). Tłumy ludzi biegających od sklepu do sklepu z coraz większym naręczem papierowych toreb z zakupami. A z małych głośników przymocowanych na lampach płynie świąteczna muzyka. Ktoś w kącie gra na gitarze, obok stoi obwoźny stragan   z pieczonymi kasztanami, grupki ludzi na ulicy śmieją się i rozmawiają. Ale  w sumie, gdyby nie te światełka, i ciepłe kurtki, to można by pomyśleć, że mamy każdy inny zwykły dzień. Nic szczególnego. Nawet w spożywczych nie ma kolejek ( jak w Polsce zapewne już o tej porze). Nic zatem, czekam na rozwój sytuacji dalej…




Reklamy